Kiedy mówimy o rynku pet w Polsce, najczęściej myślimy o psach i kotach. Tymczasem, tuż obok istnieje i rośnie w siłę segment, który często jest pomijany w analizach i strategiach marek.
Small pets – króliki, chomiki, świnki morskie, myszoskoczki, szynszyle, fretki czy szczury. Badanie Biostat pokazuje, że w polskich domach rosną deklaracje posiadania wymienionych zwierząt.
Dane z badania Biostat (procent respondentów deklarujących posiadanie danego gatunku):
- Króliki – 2.8%
- Chomiki – 2.7%
- Świnki morskie – 1.3%
- Inne gryzonie – 1.0%
Jeżeli spojrzymy na szacunki z raportów międzynarodowych (np. FEDIAF „Facts & Figures”), Polska wyróżnia się też w liczbie małych ssaków – kategoria small mammals przekracza milion osobników. To populacja, która generuje popyt na karmy, żwirki, akcesoria i suplementy, a jednocześnie wymaga zupełnie innego podejścia niż segment psów czy kotów.
Szacowana liczba small mammals w Polsce to (wg FEDIAF) ~1 217 000 osobników.

To nie są znikome liczby, tylko realna część rynku, która ma swoje potrzeby i specyfikę.
Rynek małych zwierząt jest wymagający i wymaga większej edukacji i świadomości. Ich fizjologia i zachowania są znacznie bardziej delikatne. Królik nie może jeść tego samego co pies, chomik ma zupełnie inny metabolizm niż kot, a świnka morska potrzebuje witaminy C w diecie. To oznacza, że produkty czy usługi muszą być nie tylko „pet”, ale „pet-specyficzne” – dopasowane do gatunku, wieku, stylu życia i środowiska tych zwierząt.
Firmy, które zrozumieją te różnice i potrafią to przekazać w komunikacji, zyskają lojalność bardzo rosnącej grupy zaangażowanych opiekunów.
Na polskim rynku już dziś widać firmy, które wpisują się w ten segment. P.W. Hobby Piotr Matuszewski produkuje karmy i przysmaki dla królików i gryzoni oraz działa aktywnie w edukacji opiekunów. Nestor specjalizuje się w produktach dla ptaków i drobnych ssaków, budując portfolio akcesoriów i pokarmów dopasowanych do specyficznych potrzeb. Alegia oferuje karmy i przekąski dla gryzoni i królików, a Herbal Pets stawia na ziołowe mieszanki i naturalne uzupełnienia diety małych ssaków. To przykład polskich marek, które zaczynają traktować ten segment poważnie, jako osobną kategorię z własnymi regułami.
Small pets to wciąż niewidzialny segment, który zasługuje na uwagę. To konkretni opiekunowie z realnymi potrzebami, którzy szukają rozwiązań dopasowanych, a nie uniwersalnych. Firmy, które już teraz wypracują silne pozycje w tym obszarze, w nadchodzących latach zyskają przewagę, zanim segment zostanie bardziej zauważony przez konkurencję.
Czy polski rynek jest gotowy traktować małe zwierzęta tak samo poważnie jak psy i koty? Jakie produkty i usługi widzielibyście w tym segmencie za kilka lat?