Czy człowiek i jego zwierzę mogą spocząć na zawsze razem? W Niemczech tak, od lat przybywa wspólnych cmentarzy. Od października w Bremie obowiązują nowe przepisy pozwalające na wspólny pochówek właściciela i jego pupila. Dla jasności, urnę z prochami zwierzęcia będzie się umieszczać w grobie właściciela lub jego pobliżu. W Polsce takie rozwiązanie nie jest na ten moment możliwe.

Jednak, zostając w temacie, w Polsce funkcjonują już usługi, które ułatwiają moment odejścia naszego czworonożnego przyjaciela.

Firmy takie jak Dolina Spokoju (Warszawa), Łapy do Nieba (Dolny Śląsk) czy PET PARK Krematorium dla zwierząt (Mazowsze), pomagają w sposób empatyczny przejść przez ten trudny czas z troską i spokojem. Oferują kremację indywidualną, pożegnanie w domowych warunkach, odbiór z gabinetu weterynaryjnego oraz przekazanie właścicielom prochów.

Oprócz powyższego rozwiązania, w Polsce działają również cmentarze dla zwierząt – bo nie każdy ma dom z ogrodem. Warto jednak w tym miejscu wspomnieć, że grzebanie zwierząt w ogrodzie bez skremowania jest karalne. To miejsca, w których właściciele mogą pochować swoich podopiecznych i podobnie jak w przypadku bliskich ludzi, odwiedzać ich oraz pielęgnować pamięć o nich. Są to m.in. Psi Los pod Warszawą, Pet Cemetery w Nekli koło Poznania oraz Cmentarz dla Zwierząt Rzeszów.

Teraz trochę liczb – choć to temat naznaczony emocjami, to wciąż biznes.

Według szacunków, w Polsce co roku odchodzi około miliona zwierząt domowych – tylko niewielki odsetek z nich trafia do kremacji albo na cmentarz. Warszawski cmentarz Psi Los pochował przez ostatnich 30 lat około 30 tys. zwierząt, zaledwie tysiąc rocznie.

W całym kraju działa kilkanaście takich miejsc i około 10 krematoriów dla zwierząt (a wkraczają do Polski również firmy zagraniczne – Esthima). Branża jest niszowa, ale to rozwijający się segment, wynikający z tego, że coraz świadomiej traktujemy naszych mniejszych przyjaciół, chcąc dla nich tego samego, co dla siebie. A po ich odejściu tęsknimy i przeżywamy żałobę podobnie jak w przypadku bliskich osób.

Na koniec wróćmy do początku posta – jestem bardzo ciekawy, co o tym myślicie.

Czy wspólny pochówek właściciela z jego pupilem to naturalna i potrzebna konsekwencja tej więzi, czy jednak przekroczenie pewnej niewidzialnej granicy?